500 godzin z Kubotą

Aktualności, Kubota 04 marca 2013

5000 godzin to przebieg, po którym można już wiele powiedzieć o ciągniku rolniczym – ocenić jego zalety i wady, apetyt na paliwo, a także jakość całej konstrukcji. Na liczniku ciągnika Kubota M108S Pana Janusza Garbarczyka z Gończyc koło Garwolina pojawiło się właśnie 5000 godzin. To dobry moment, aby zapytać właściciela, co myśli o swoim traktorze.

Odważna decyzja

Pan Janusz nie boi się nowości. Gdy jedenaście lat temu jako pierwszy w okolicy zakupił zachodni ciągnik marki Lamborghini, sąsiedzi dosłownie pukali się w głowę. Podobnie, gdy w 2008 roku zdecydował się na japoński traktor Kubota M108S, znajomi wątpili w słuszność jego wyboru. Nie wierzyli, ze Kubota naprawdę pochodzi z Kraju Kwitnącej Wiśni i że ciągnik wytrzyma trudy eksploatacji. Droczyli się z Panem Garbarczykiem, że też nabędą Kubotę, gdy do przebiegu 1000 godzin nic nie będzie się psuło. „Mój traktor ma już 5000 godzin, a oni nadal nic nie kupili” – śmieje się właściciel.

Dlaczego Kubota?

Pan Janusz wraz z synem oferują usługi beczką asenizacyjną. Pracują dwoma zestawami: wspomnianym wcześniej Lamborghini z mniejszą beczką o pojemności 5000 litrów oraz Kubotą M108S z beczką 9000 litrów. Właściciel przyznaje, że użytkowane ciągniki „prawie nie stygną”, stąd przebieg 5000 godzin w niecałe 4 lata od zakupu traktora Kubota. Przy tak intensywnej pracy kluczową kwestię stanowi niezawodność, gdyż każdy przestój oznacza dotkliwą stratę. Właśnie powszechne przekonanie o wysokiej jakości i niezawodności japońskich produktów sprawiło, że gospodarz zdecydował się wybrać nieznaną jeszcze wtedy markę z dalekiej Azji. Docenił również cichą, pozbawioną wibracji pracę oryginalnych silników wysokoprężnych Kubota. Ujęła go też przejrzystość oferty marki Kubota w Polsce – maksymalne wyposażenie w standardzie, bez żadnych dopłat i ukrytych kosztów. Decyzja o zakupie ciągnika z logo „K” na masce była więc bardzo przemyślana i ciągnik sprostał oczekiwaniom swojego zapobiegliwego nabywcy.

Japońska jakość

Ciągniki Kubota przypływają z Japonii jako gotowe maszyny, które jeszcze na palecie można uruchomić za pomocą kluczyka. Oznacza to, że silnik, skrzynia biegów, mosty, układ elektryczny, nadwozie i kabina stanowią oryginalną produkcję z fabryk zlokalizowanych w Osace lub w okolicach Tokio. W Polsce dystrybutor dokłada jedynie koła, obciążniki, zaczep tylny, błotniki, fotel i układ pneumatyczny. Pan Janusz potwierdza, że japoński rodowód oznacza bezproblemowość i bezawaryjność. To ważne, gdyż ciągnik pracuje cały rok na okrągło. Traktor nigdy go nie zawiódł, a wszystkie jego podzespoły mechaniczne zachowały pełną sprawność i pozostają wolne od wycieków. Jak podkreśla sam właściciel: „silnik, skrzynia biegów – absolutnie nie było awarii.”

Choroby wieku dziecięcego

Lista drobnych problemów na początku użytkowania obejmuje nieszczelność jednego z kół, pęknięte mocowanie zbiornika pneumatycznego oraz pęknięcie konstrukcji siedzenia operatora. Wszystkie te niedomagania dotyczą więc polskich dodatków i zostały wyeliminowane w ramach gwarancji ku zadowoleniu użytkownika. Największą bolączką dla Pana Janusza okazała się zbyt słaba jakość paliwa oferowanego przez okoliczne stacje. Pan Janusz zwraca uwagę na niską świadomość polskich rolników, jak ważny jest wybór paliwa z renomowanego źródła, gdy użytkuje się nowoczesną jednostkę napędową z systemem common rail. Jego własna przygoda z paliwem niskiej jakości zakończyła się wymianą jednego wtryskiwacza. Opowiadając o tym, właściciel nie może nachwalić się wsparcia serwisowego, jakiego udzielił mu dystrybutor ciągników Kubota, firma Marubeni Machinery Distribution Sp. z.o.o. z Warszawy. Doskonale wspomina wizytę zespołu Wsparcia Posprzedażowego dystrybutora i profesjonalną pomoc przy wymianie wtryskiwacza. Od tego momentu stosuje paliwo wysokiej jakości z renomowanej stacji . Jego ciągnik szybko „wyrósł” z tych drobnych chorób wieku dziecięcego, Po przekroczeniu pierwszego tysiąca motogodzin aż do dnia dzisiejszego z maszyną nic się dzieje.

Kubota – źródło oszczędności

Największą korzyść z posiadania ciągnika Kubota stanowi dla Pana Janusza jego niski apetyt na paliwo. W transporcie, w zestawie z beczką asenizacyjną 9000 litrów, spalanie nie przekracza 5 litrów oleju napędowego na godzinę. Doświadczenie właściciela z innymi traktorami pozwala mu twierdzić, że to o 1,5 – 2 litry mniej na każdą godzinę pracy, niż potrzebują ciągniki innych marek o porównywalnej mocy. Dzięki temu praca Kubotą stała się dla Pana Janusza źródłem stałych oszczędności, nawet stosując droższe paliwo o lepszych parametrach. Gospodarz sam wylicza, że przy obecnych cenach oleju napędowego i przebiegu rocznym rzędu 1000 godzin, w ciągu 12 miesięcy oszczędza co najmniej 10 000 złotych. W okresie ponad 3 lat dało to imponującą sumę 30 000 złotych, która rzeczywiście została w kieszeni właściciela. Bezawaryjność maszyny Kubota oznacza, że pieniądze te nie musiały być wydane na bieżące naprawy.

Wysoka funkcjonalność

W swojej codziennej pracy Pan Janusz docenia te zalety, z których japońska marka jest już znana w Polsce. „Zwrotność mojej Kuboty jest niesamowita, a rewers bez sprzęgła to duże udogodnienie” – ocenia. Według niego miejsce pracy operatora charakteryzuje się wystarczającą przestronnością dla jednej osoby, choć siedzenie dla pasażera byłoby przydatnym dodatkiem. Podkreśla też, że w komfortowej kabinie jest cicho, dzięki czemu nawet wielogodzinna praca nie powoduje nadmiernego zmęczenia. Właściciel bardzo chwali sobie także oferowaną w standardzie, ekonomiczną prędkość wałka odbioru mocy 540E. Rozwiązanie to znacznie wpływa na niskie spalanie traktora z beczką asenizacyjną, którą doskonale można napędzać właśnie za pomocą obrotów ekonomicznych. Inna cecha poprawiająca ekonomię to możliwość ręcznego rozłączania sprężarki pneumatyki, gdy nie jest używana. Gospodarz docenia również ogólną prostotę konstrukcji maszyny oraz fakt, że cały ciągnik produkowany jest przez jedną firmę w Japonii. Uważa, że stanowi to gwarancję długiej żywotności maszyny.

Podsumowanie

Po 5000 godzinach ciężkiej pracy Pan Janusz wciąż bardzo pozytywnie ocenia swój wybór i z optymizmem patrzy na dalszą eksploatację ciągnika Kubota. ”Oczywiście, jestem zadowolony” – podkreśla. Zwraca jednak uwagę, że japoński producent i polski dystrybutor powinni przywiązywać większą wagę do szczegółów, jak mocowanie tłumika, czy zbiorników pneumatyki. Jak sam mówi: „takie proste rzeczy powinny być bardziej dopracowane”. Mimo to, właściciel spodziewa, się, że następne pięć, a nawet dziesięć tysięcy godzin pracy przebiegnie równie spokojnie i bezproblemowo, jak dotychczasowe. Po cichu planuje, że przy przebiegu 15 000 godzin wymieni swój ciągnik M108S na kolejną, fabrycznie nową Kubotę. Trzymamy Pana Janusza za słowo.