Czyszczenie i konserwacja

Aktualności, Pozostałe 13 marca 2013

„Pierwszą maszynę sprzedaje dział handlowy, a następne – serwis”. Tę podstawową zasadę dobrego funkcjonowania na rynku doskonale zna Roland Szymczak, szef serwisu w firmie Agromix z wielkopolskiego Rojęczyna. Stara się ją realizować w codziennej pracy, dlatego prowadzony przez niego dział stanowi wizytówkę firmy. Rozmawiamy z nim o organizacji, funkcjonowaniu i problemach autoryzowanego serwisu, zaletach korzystania z pomocy mechaników firmowych, a także sposobach na odpowiednie przygotowanie maszyn do sezonu zimowego.

Jakie jest zatrudnienie serwisu firmy Agromix? Ile jest ekip mobilnych i w co są wyposażone?

W Rojęczynie mamy biuro i halę serwisową, gdzie wykonujemy największe naprawy i przeglądy. Na miejscu jest pełne wyposażenie oraz sprzęt diagnostyczny niezbędny do kompleksowych remontów. Oprócz tego mamy również mobilnych mechaników dysponujących samochodami i warsztatami z kompletnym wyposażeniem, obejmującym nie tylko klucze, narzędzia elektryczne czy pneumatyczne, lecz także sprzęt olejowy, własne źródło prądu i sprężonego powietrza. Jest to wyposażenie, które sporo kosztuje, wystarczy wymienić, iż tylko pusta zabudowa kosztuje od 8 do 12 tys. zł, na podstawowe narzędzia trzeba wydać kolejne 10 tys. zł, nie licząc stricte fabrycznego oprzyrządowania – m.in. komputerów diagnostycznych, które jesteśmy zobligowani kupić.

Rzecz jasna trzeba do tego doliczyć niemały koszt regularnie zakupowanych aktualizacji, w ślad za którymi postępuje konieczność sukcesywnej wymiany sprzętu komputerowego, który szybko przestaje wystarczać dla stale unowocześnianego oprogramowania. Jeśli chodzi o zatrudnienie, w dziale serwisu łącznie ze mną, jest w sumie 26 pracowników, którzy mają do dyspozycji 21 samochodów serwisowych. Obsługujemy coraz większą ilość sprzętu; wystarczy powiedzieć, że w zeszłym roku ilość sprzedanych przez Agromix maszyn wzrosła z 1000 do 1300 sztuk.

Globalnie tylko jeśli chodzi o markę Manitou, w ostatnich latach sprzedaliśmy blisko 500 sztuk, do których trzeba dodać sporą ilość maszyn używanych, nie sprzedanych przez Agromix,a serwisowanych przez naszą firmę.

Czy biorąc pod uwagę taką ilość sprzętu dystrybuowanego przez Agromix, obsada jest wystarczająca? W jaki sposób zorganizowana jest działalność serwisu?

Generalnie dajemy sobie radę, co jest zasługą dobrej organizacji i sprawności mechaników. Nie spotkałem się jeszcze z uwagami, że działamy zbyt opieszale. W codziennej pracy wychodzimy z założenia, że nie ma człowieka – specjalisty, który by się na wszystkim znał. Nie każdy potrafi znaleźć się w pracy w terenie, która wymaga takich umiejętności, jak np. samodzielność czy umiejętność rozmowy z klientem. Niezależnie od tego tworzymy w firmie Agromix węższe specjalizacje. Swego czasu sporo czasu spędziłem w Niemczech, gdzie przeszedłem przez wiele firm zajmujących się serwisem, w których polega to na desygnowaniu mechanika do konkretnej grupy maszyn, np. żniwnych, lub też serii – w przypadku ciągników. Trudno sobie wyobrazić, aby w samochód serwisowy wsiadała cała armia fachowców – elektryk, hydraulik czy kombajnista. To byłby absurd. Dlatego staram się, aby większość napraw, których zakres jest wcześniej weryfikowany telefonicznie, realizował jeden mechanik. Taka polityka stoi w przeciwieństwie np. do wielu serwisów firmowych, w których dwóch mechaników stanowi załogę samochodu serwisowego. Unikam takich sytuacji, chyba że jest to niezbędne, jak np. w przypadku awarii systemów GPS. Nasza filozofia działania jest zgodna z systemem szkolenia producentów, z którymi współpracujemy – np. Krone czy John Deere. Edukacja podzielona jest na dwa etapy. W pierwszym przekazywana jest ogólna wiedza z zakresu danej maszyny, drugi zaś koncentruje się na specjalistycznych zagadnieniach związanych z układem elektrycznym, hydraulicznym, współdziałaniem i adaptacją z innymi maszynami, a także z tematem tzw. rolnictwa precyzyjnego. Ze względu na nieustanny postęp w technice rolniczej, uważam, że aby zostać dobrym mechanikiem potrzebne jest kilka lat ciągłej nauki. Kluczem do powodzenia jest odrzucenie pokutującego jeszcze stereotypu, że szkolenie to zjazd rekreacyjny. Za edukację firmy płacą przecież niemałe pieniądze, a później egzekwują to w postaci wykonywanej pracy. Na szczęście świadomość tego stanu rzeczy jest coraz większa. Młodzi ludzie wiedzą, że zdobywają w ten sposób kapitał na całe życie.

Jak się kształtuje proporcja napraw warsztatowych do tych w terenie?

Jeśli chodzi o naprawy, oczywiście zdecydowanie przeważają te w terenie, a tylko największe odbywają się tu na miejscu. Zwykle w terenie wykonywaliśmy około 80% napraw, choć ostatnio te proporcje nieco się zmieniły – obecnie nawet 40% napraw, bardziej skomplikowanych i kosztownych, wykonywanych jest w warsztacie. Raz, że mamy porządny warsztat, a poza tym jest w nim wszystko pod ręką. Mamy do dyspozycji np. wózki czy windy specjalistyczne przeznaczone do konkretnych maszyn.

Jak wygląda zaopatrzenie w części zamienne?

Oczywiście mamy obficie zaopatrzony magazyn z częściami i materiałami do przeglądów oraz innymi niezbędnymi częściami, których listę opracowujemy w oparciu o własne doświadczenie. Rzecz jasna jesteśmy zobligowani do tego, aby stosować oryginalne części zamienne. Ich sprzedaż generuje obrót, którego sukcesywne zwiększanie wpływa na uzyskiwanie dodatkowych bonusów. Oczywiście moglibyśmy korzystać z zamienników, ale w razie najbardziej kosztownych napraw udzielenie gwarancji wiązałoby się ze zbyt wielkim ryzykiem. Sprzedaż oryginalnych części zamiennych, mimo że droższych, jest dla nas wygodniejsza, łatwiejsza i bardziej bezpieczna.

Oczywiście w okresie gwarancyjnym sto procent sprzedanych maszyn znajduje się pod opieką serwisu. Jednak jak to wygląda w późniejszym okresie?

Klientów można podzielić na trzy grupy. Należący do pierwszej z nich wychodzą z założenia, że codzienną obsługę i niewielkie przeglądy w okresie pogwarancyjnym są w stanie wykonywać we własnym zakresie. Trafiają jednak do nas w przypadku przeglądów długookresowych. Druga grupa po zakończeniu gwarancji przestaje korzystać z naszych usług, ograniczając się do wsparcia ze strony różnych „złotych rączek”. Warto przy tym dodać, iż wiele dużych gospodarstw ma kompetentne i dobrze wyposażone warsztaty, które czerpią z naszej wiedzy – w podstawowym, oraz z nauki na własnych błędach – w bardziej zaawansowanym zakresie. Z autoryzowanego serwisu korzystają tylko w przypadku potrzeby zdiagnozowania usterki i jej wyceny, za pomocą specjalistycznego oprogramowania diagnostycznego. Często sami wykonują naprawy, zakupując u nas części zamienne, a przy tym niejednokrotnie korzystając z merytorycznego wsparcia. Trzecia grupa nie dysponuje żadnym zapleczem serwisowym i jest zmuszona korzystać od początku do końca z naszych usług. To oczywiście rodzi różne korzyści, podpisanie umowy długoterminowej daje możliwość uzyskania atrakcyjnego rabatu na usługi czy części zamienne. Dla nas jest to również korzystne, gdyż mimo rezygnacji z części zysku mamy co robić przez cały rok – możemy efektywniej planować wyjazdy czy zajęcie dla mechaników. Sądzę, że w przypadku firmy Agromix takich klientów jest nawet 20%. Nie jest to mało, gdyż obsługujemy przede wszystkim duże gospodarstwa.

Jakie czynności serwisowo-konserwacyjne należy przeprowadzać w ramach zabezpieczenia maszyn przed sezonem zimowym?

W przypadku firmy Agromix mamy do czynienia ze specyficzną sytuacją, gdyż ogrom pracy w tym okresie wiąże się z pracami konserwacyjnymi dziesiątek maszyn, m.in. wykorzystywanych w wynajmie i usługach. Najbardziej kosztowne i pracochłonne są czynności wykonywane przy najpotężniejszych maszynach. Trzeba jednak pamiętać, że ich koszt rozkłada się na wiele lat i przynosi korzyści innego rodzaju. Pierwszym etapem jest zawsze czyszczenie – na sucho lub za pomocą różnego rodzaju myjek. Przedmuchanie szczątek pożniwnych wystarcza w przypadku suchych żniw, które jednak zdarzają się nadzwyczaj rzadko, może raz na 10 lat. Najczęściej sprzęt wraca obficie oblepiony, zwłaszcza maszyny pracujące przy zbiorze kukurydzy na ziarno czy zielonkę. Pozostawienie sprzętu w takim stanie na zimę spowodowałoby niemałe spustoszenie. Po zakończeniu mycia należy sprawdzić czy woda nie zalega w złączkach elektrycznych, a także przesmarować smarowniczki lub uruchomić na kilka minut centralne smarowanie, aby smar wypchnął wilgoć. Poza tym należy sprawdzić m.in. układy sterowania, stan uszczelek, a przykładowo w sieczkarniach, również przedmuchać wszystkie sita i przesiewacze, wyczyścić prowadnice, a także sprawdzić elementy, które uruchamiają skrzydła sit. Kolejnym etapem jest wymiana oleju – tutaj również królują dwie szkoły – pierwsza zakłada wymianę oleju po sezonie, druga zaś – wiosną, tuż przed wyjazdem w pole. Moim zdaniem należy zrobić to jeszcze przed zimą, gdyż olej przepracowany utlenia się i powstają związki powodujące szkodliwą dla silnika czy hydrauliki korozję. Poza tym za konieczne uważam uzupełnienie do pełna stanu wszystkich zbiorników. Od wielu lat nasze maszyny są sprawdzane pod kątem ilości paliwa, a także jego rodzaju. Wiadomo, że często trafiają do nas zatankowane paliwem letnim, w związku z czym należy je uszlachetnić substancją pochłaniającą wszystkie cząstki wody. Trudno oczekiwać bowiem zalewania zbiornika paliwem odpornym na mrozy, skoro zimą maszyny zwykle stoją w garażu. W każdej maszynie samojezdnej znajdującej się na placu sprawdzamy także układ chłodzenia, pod kątem temperatury, w której zamarza płyn. Często trzeba uzupełnić jego poziom, aby ta temperatura spadła do -30°C. Oczywiście lista czynności do wykonania różni się w zależności od grupy maszyn. Jeśli chodzi o opryskiwacze, przed zimą należy przepuścić przez całe lance płyn na bazie glikolu, wykorzystywany przez wiele lat, który pozostając na końcówkach, konserwuje uszczelki gumowe, zapobiegając ich pękaniu i murszeniu. W przypadku maszyn żniwnych warto, aby wszystkie elementy hedera były konserwowane różnymi substancjami, które przed wiosną należy zmyć. Wcześniej korzystaliśmy z różnych mieszanek olejowych, były to jednak środku zastępcze, które nie wytrzymywały długiego okresu postoju maszyny, gdyż deszcz i śnieg często powodowały ich wymywanie. Poza tym maszyny żniwne rozkładane są na mniejsze podzespoły – osobno heder czy zgniatacz ziarna – które konserwujemy. Oczywiście luzowane są łańcuchy i pasy, następnie prane w benzynie lub rozpuszczalniku, po czym pokrywane penetratorem, czyli olejem, który lekko przylega i potem nieco na zewnątrz wysycha, ale w środku zachowuje elastyczność. Nie jest to tanie rozwiązanie, ale powoduje zdecydowany wzrost żywotności łańcuchów.

Ważne jest także, aby pamiętać zimą o ciśnieniu w oponach. Największym mankamentem jest, kiedy ciśnienie jest za niskie, a maszyny stoją na tzw. „flaku”. W efekcie może dochodzić do pęknięć czy innych uszkodzeń opon. Co ciekawe, warto także zabezpieczyć się przed gryzoniami – myszy i szczury są naszym wrogiem, który gromadzi się w garażach zimą w niesamowitych ilościach, w efekcie czego na wiosnę często okazuje się, że instalacje zostały przegryzione. Z kolei w przypadku maszyn z klimatyzacją, nie wolno zapominać o jej dezynfekcji. Rzadko kto o tym pamięta, ale choć raz w miesiącu klimatyzację należy uruchomić na kilka minut, dzięki czemu przez cały czas technika 10 01/2013 pozostaje w gotowości. Bardzo ważne, aby wszystkie elementy, które mogą ulec rdzewieniu, zostały przesmarowane.

Jakie korzyści przynosi wykonywanie tych czynności? W jaki sposób przechowywać maszyny zimą?

Zima to czas kiedy można wszystko zrobić spokojnie, np. bez konieczności wypełnienia terminów agrotechnicznych. Aby nie mieć problemów z uruchomieniem maszyn na wiosnę, trzeba wcześniej odpowiednio dużo uwagi poświęcić ich konserwacji. Związana jest z tym weryfikacja usterek, która służy do sporządzenia akceptowanego przeze mnie zamówienia. Składane w sezonie zimowym zapotrzebowanie wiąże się z dłuższym okresem oczekiwania na części, ale opłaca się czekać, gdyż dzięki temu możemy otrzymać większy rabat, jednocześnie solidnie weryfikując stan wszystkich maszyn, a także optymalnie planując robotę. Niezależnie od wykonywanych czynności, niezwykle ważne jest przechowywanie maszyn pod dachem. Największym wrogiem, zwłaszcza maszyn samojezdnych najnowszej generacji, są deszcz, śnieg oraz duże amplitudy temperatur. W firmie Agromix newralgiczne oraz najbardziej zaawansowane technologicznie, a teoretycznie najbardziej narażone na warunki pogodowe maszyny znajdują się w pomieszczeniach, mniej droższe – pod wiatą, a te, w których dominują rozwiązania mechaniczne – na zewnątrz. Wiadomo, że łatwiej niż sieczkarni czy kombajnowi jest przebywać zimą pod gołym niebem przyczepie czy prostym maszynom uprawowym