Uwięziówka z holenderskim robotem

W oborze uwięzionej Joanny i Sławomira Stasińskich na stół paszowy stale „dowożona” jest świeża pasza, która jest chętnie pobierana przez zwierzęta. To zasługa robota Triomatic WP 2-300 wchodzącego w skład automatycznego systemu żywienia holenderskiej firmy Trioliet. Jest to pierwsze tego typu urządzenie pracujące w Polsce.

Robot rozpoczyna pracę już o godzinie 3.40. Później, mniej więcej co trzy godziny, podaje krowom nową porcję TMR-u. O 21 wykonuje ostatni przejazd. Żywi także młodsze zwierzęta oraz sukcesywnie podgarnia paszę. Mimo że obsługuje stado dopiero od kilku miesięcy, to zwierzęta już odpłaciły się wzrostem produkcji mleka. Ale nie tylko chęć pozyskiwania większej ilości surowca, a ułatwienie sobie pracy zadecydowało o zainstalowaniu ultranowoczesnego systemu żywienia.

– Wcześniej karmienie wyglądało tak, że po dowiezieniu paszy do obory trzeba było ją ręcznie rozprowadzać między stanowiskami. Było to pracochłonne i zajmowało kilka godzin, dlatego zaczęliśmy się zastanawiać jak usprawnić podawanie paszy. Niestety – jak mówi na wstępie Sławomir Stasiński – nie było szans na wprowadzenie żywienia z podczepianego do traktora paszowozu, bo stół paszowy w naszej oborze ma niewiele ponad 2 metry szerokości. Nie stanowił on jednak przeszkody dla zastosowania systemu do automatycznego skarmiania pasz objętościowych i treściwych. Po prześledzeniu oferty rynkowej zdecydowaliśmy się na rozwiązanie Triolieta. Dlaczego? Bo świetnie rozwiązano w nim sposób pobierania pasz objętościowych. Ten system jest też niezwykle elastyczny i można go rozbudowywać o kolejne zasobniki na pasze objętościowe.

Zespół tnący z dwoma piłami

Instalowanie systemu do automatycznego żywienia zakończyło się w drugiej połowie kwietnia br. Po niespełna dwutygodniowych pracach. Wcześniej gospodarze rozbudowali oborę o dodatkowe stanowiska oraz postawili budynek, w którym zlokalizowana została kuchnia paszowa. Jest to specjalnie wyodrębniona strefa na pasze objętościowe. Są one składowane w trzech zasobnikach. Maja po 18 m3 pojemności i do każdego można załadować na raz np. cztery bele sianokiszonki. A to sprawia, że w praktyce uzupełnianie zasobników odbywa się co trzy, cztery dni.

– Przygotowanie TMR-u rozpoczyna się od załadunku robota. Jako pierwsze podawane są pasze objętościowe. W tym celu przy odpowiednim zasobniku ustawia się zespół tnący z dwoma piłami tarczowymi (pionowa i pozioma) i rozpoczyna odcinanie z beli lub z kostki przewidzianej porcji paszy. Piły pracują tak, że pozostawiają gładką ścianę, co ogranicza ryzyko wystąpienia wtórnej fermentacji oraz zagrzewania się kiszonek – opowiada hodowca. – Odcięta pasza jest przekazywana na przenośnik, który jest umieszczony na sensorach wagowych. Dzięki temu system wie, w jakiej ilości zostały pobrane poszczególne komponenty. Po ich załadowaniu zaczynają obracać się żmijki transportując pasze treściwe z silosów. W tym przypadku o ilości decyduje waga mierzona bezpośrednio na robocie. Do dawki dolewana jest też woda w celu uzyskania odpowiedniego poziomu suchej masy. Na koniec pasza jest jeszcze mieszana przez ok. 10 minut i dopiero po tym robot rusza w trasę.

Z pionowymi ślimakami

Robot ma zaprogramowaną jedną trasę przejazdu, mierzącą łącznie ok. 100 metrów długości. Pokonuje ją w kilka minut. Skąd wie, gdzie trzeba rozsypać pasze? Ma zapisane w pamięci odległości przypisane do odpowiednich sektorów i zliczając przejechane metry orientuje się, w którym miejscu się znajduje. To jednak nie wszystko, bo na linii zasilającej, z której pobiera prąd i która jest poprowadzona wzdłuż trasy przejazdu, znajdują się czujniki stanowiące swego rodzaju zabezpieczanie, w przypadku gdyby robot miał problem ze zlokalizowaniem pozycji.

– W trakcie jednego przejazdu podaje krowom w granicach 300-400 kg paszy. A łącznie w trakcie doby rozwozi niemal 2,3 tony TMR-u dla krów oraz ponad 300 kg paszy dla młodzieży. Jego możliwości są jednak znacznie większe, bo jego zbiornik o pojemności 3 m3 jest w stanie pomieścić na raz nawet 700 kg paszy – podkreśla hodowca.

Oglądając robota od razu nasuwa się analogia do tradycyjnych paszowozów. W jego zbiorniku obracają się bowiem dwa ustawione pionowo ślimaki ze zwojami i przykręconymi do nich nożami. W ścianie znajdują się przeciwnoże blokujące pasze dla lepszego jej pocięcia, które inaczej niż ma to miejsce w tradycyjnych paszowozach są zamocowane na stałe. Jeżeli chodzi o wyładunek, to rozpoczyna się od otwarcia zasuwy, po czym mieszanina przerzucana jest na szeroki na ok. 60 cm zamocowany poprzecznie przenośnik taśmowy. Robot karmi dzisiaj 48 krów oraz 20 sztuk młodzieży.

– Cały czas mam podgląd na to, co się z nim dzieje. Otrzymuje powiadomienia na smartfona, kiedy się zatrzyma lub brakuje jakiegoś komponentu. Korzystając z telefonu mogę też zdalnie zmienić ustawienia dotyczące żywienia czy przejazdów – twierdzi Sławomir Stasinski. – Cały system kosztował około 1,2 mln zł brutto. Już spłaca się w mleku, którego produkcja wzrosła o 40 procent. Gigantyczna jego zaleta jest oszczędność czasu. Jeżeli miałbym coś doradzić w kwestii wyboru takiego rozwiązania, to na pewno lepiej nadaje się do skarmiania sianokiszonki z silosów lub z pryzm, aniżeli z bel, przy których dochodzi do rozprężania się materiału, co skutkuje nawet wypadaniem paszy z robota. Dlatego w przyszłym roku całkowicie przechodzimy na zakiszania trawy na pryzmie.

 

uwieziowka-marki-triolet-01
uwieziowka-marki-triolet-02
uwieziowka-marki-triolet-03
uwieziowka-marki-triolet-04
uwieziowka-marki-triolet-05
uwieziowka-marki-triolet-06
uwieziowka-marki-triolet-08
uwieziowka-marki-triolet-07
dwojka-ludzi
telefon